Artykuły - Pasieka Fabryczna

Idź do spisu treści

Menu główne

Artykuły

Wiedza

NOWOŚĆ !!!   

Wykład wygłoszony na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu w dniu 6.XII.2013 r

 





Co to jest miód i jak go się robi


Źródło Michał Zawilak

_________________________________________________________________________________________


Artykuł  na temat wpływu temperatury na nektarowanie roslin.

 




Źródło: Michał Zawilak w International Journal of Biometeorology.


_________________________________________________________________________________________

  Michał Zawilak tel.: 71353 08 52

Moje trutnie.

Pojęcie trutnia stało się powszechnie symbolem darmozjada. Nie dopatrywano się pozytywnej roli  trutni w rodzinie pszczelej. Obecnie wiele badań wskazuje na to, że są to poglądy niesprawiedliwe. Nie wszystko wiadomo o roli trutni w rodzinie. Zwykle pszczelarz mało interesuje się nimi, bowiem pszczoły w każdych warunkach wychowują je i sprawują nad nimi troskliwą opiekę.

1. Instynkt rozwoju trutni

Po przezimowaniu rodzina pszczela żyje instynktem rozmnażania. Zwiększa on swoją siłę przez stopniowe poszerzanie czerwiu pszczelego i uzupełnia zapasy pokarmu. W tym stanie fizjologicznym nie potrzebuje ona czerwiu trutowego. Trutnie są zbyteczne, ponieważ rój- pierwak wychodzi z matką unasiennioną. Matka omija komórki trutowe, a pszczoły nie interesują się nimi.

W następnym etapie rozwoju budzi się w rodzinie instynkt rójki. Oznaką tego jest pojawienie się w gnieździe czerwiu trutowego. W warunkach zachodniej części kraju zwykle przypada to pod koniec kwietnia, przed kwitnieniem rzepaków. Teraz robotnice energicznie czyszczą komórki trutowe,   a matka je natychmiast zaczerwia. W gnieździe ani jedna komórka trutowa nie zostaje wolna.  W sytuacji braku takich komórek, pszczoły odciągają w wolnych miejscach całe plastry trutowe lub przerabiają komórki pszczele. Nie można powstrzymać pszczoły od budowy komórek trutowych. Matka czerwi tym obficiej, im jest starsza, a rodzina jest silniejsza i bardziej rojliwa. Reguluje ona budowę plastrów trutowych za pomocą substancji pobudzającej lub hamującej budowę plastrów. Liczba trutni sięga od kilkuset do kilku tysięcy osobników. Wychów ich nie następuje kosztem czerwiu pszczelego i podlega naturalnemu ograniczeniu. Teza, że trutnie wydzielają feromony, których duże stężenie hamuje ich zwiększenie (Winiarski, 1997) jest mało przekonywująca. Przykładem braku takiej zależności może być wczesny odkład z młodą, unasiennioną matką, który (nawet w pełni sezonu) niechętnie utrzymuje trutnie, a matka unika komórek trutowych.

Wychów trutni w rodzinie z plastrami trutowymi rozpoczyna się o miesiąc wcześniej niż   w rodzinie bez takich plastrów.

Trutnie są troskliwie pielęgnowane i karmione przez karmicielki. Starsze trutnie mogą samodzielnie pobierać miód z odsklepionego plastra, ale muszą także być karmione przez pszczoły. Na wychów jednego trutnia rodzina zużywa nawet 5-6 razy więcej pokarmu niż na wychów robotnicy. Po wygryzieniu, 1000 trutni potrzebuje do swojego dalszego rozwoju 750g miodu i 447g pyłku, co odpowiada zapotrzebowaniu 5000 robotnic. Przeciętny okres życia trutnia jest krótszy niż okres jego rozwoju od jaj do wygryzienia się, co może wpływać na to, że liczba trutni jest trzykrotnie mniejsza niż liczba komórek zajętych przez czerw trutowy.

Trutnie nie wykonują w rodzinie żadnych prac i nie są do tego przystosowane. Jedyną funkcją ich jest zapładnianie młodych matek. 14-16 dni po wygryzieniu trutnie dojrzewają i odbywają loty godowe. Zasięg ich lotów wynosi 5 i więcej km od pasieki. Masowo gromadzą się one w określonych miejscach do 3,5 km i pozostają tym miejscom wierne. Trutnie z jednej rodziny można zauważyć w różnych miejscach skupienia. Posiadają  one dużą siłę fizyczną, silne skrzydła i potrafią objąć ogromne pole widzenia oraz bardzo szybko orientować się w przestrzeni. Dobry węch pozwala im wyczuć feromony matki z odległości prawie 50m. Jednak często one błądzą i są przyjmowane przez inne rodziny.

Wraz z ustaniem pożytku kończy się  okres rozmnażania rodziny i w normalnych warunkach trutnie są wyrzucane z gniazda, po czym giną z głodu.

2. Poglądy na rolę trutni w produkcji miodu

Na przestrzeni kilkudziesięciu lat nastąpiły zmiany w poglądach na rolę trutni w rodzinie pszczelej. Wiedza o nich- inaczej niż o matce i robotnicach- była najmniejsza i na ogół uważano, że nie odgrywają one w życiu rodziny żadnej pozytywnej roli.  Istniała stąd niechęć do nich jako leniwych osobników, które zmniejszają zbiory miodu. Niegdyś polecano „tępić trutnie, gdzie ich nie potrzeba do zapłodnienia matek” (Ciesielski, 1889). Później pojawiły się poglądy, że pszczoły pozbawione trutni gorzej pracują,  a matka słabiej czerwi, czego wynikiem było mniej odciągniętych plastrów i miodu (Molski, 1936).

W ostatnich latach pszczelarze też nie są zgodni w sprawie wychowu czerwiu w rodzinie pszczelej. Wiadomo, że wychów czerwiu trutowego i utrzymanie trutni dodatkowo znacznie obciąża rodzinę wydatkowaniem energii. Pomimo to rodzina, posiadająca plastry trutowe, wychowująca trutnie, nie w każdych warunkach traci na wydajności miodowej. Zależy to od siły i kondycji rodziny, przebiegu pożytku, stanowiska oraz rasy pszczół (Cĕrmák, 2008). Robotnice w obecności trutni wydajniej pracują, daje im to poczucie bezpieczeństwa i mobilizuje do pracy (Kędracki, 1997). Rodziny z nieścinanym czerwiem trutowym dawały od 30% do 50% więcej miodu w porównaniu z rodzinami z czerwiem trutowym ścinanym (Winiarki, 1996).

Częściej spotykamy się z poglądem, że pewien procent trutni powinien być w ulu (Plewa, 1997). Należy umiarkowanie ograniczać liczbę trutni w rodzinie przez stosowanie węzy i likwidację plastrów z licznymi komórkami trutowymi (Jaroń, 2002).

W tym przypadku pojawia się myśl, aby przestrzegać zasady, że pszczelarz powinien jak najmniej ingerować w życie rodziny. Poprawianie natury pszczół, bez głębszej wiedzy o nich, może przynieść więcej szkody niż pożytku.

3.Wpływ wychowu trutni na zapobieganie rójce i niszczenie warrozy

Jednym z czynników zapobiegania nastroju rojowego może być wychów czerwiu trutowego.  W okresie rozrodu rodziny pszczoły opiekują się czerwiem trutowym. Obecność tego czerwiu i opieka nad trutniami pochłania nadmiar mleczka pszczelego. To razem prowadzi do ograniczenia nastroju rojowego. Wspomina się przy tym również, że trutnie zajmują część gniazda, ograniczają wentylację ula i tym samym również przyczyniają się do rójki.

Rójka pochłania znaczną ilość energii pszczół. Jeśli skierujemy nadwyżkę tej energii na wychów trutni, to nie będzie ona możliwa. Z badań wynika, że jeżeli biomasa wychowanych trutni osiąga optymalną wielkość, to nie tylko nie dochodzi do rójki, ale też znacznie wzrasta produkcja miodu (Bičik, Linhart, 2007). Metoda ta (zapobiegania rójce) zakłada niewycinanie czerwiu  trutowego do 15 lipca, to jest przed zakończeniem pożytku letniego. W tym też czasie występuje w rodzinie największe namnożenie Varroa d. Roztoczy jest więcej niż w rodzinach bez czerwiu trutowego, co wynika z tego, że chętniej rozwijają się one w komórkach trutowych. Jednorazowe usunięcie plastrów trutowych umożliwia jednak pozbycie się większości pasożytów. Wycinanie i niszczenie czerwiu trutowego zaś wcześniej jest zabiegiem mało skutecznym, gdyż w rodzinie w okresie wiosennym jest mało warrozy.  Ponadto (po wycięciu czerwiu trutowego) rodzina uzupełnia wolne miejsca plastrami trutowymi, co dodatkowo ją obciąża i wpływa na zmniejszenie wydajności miodowej.

4.Wychów trutni w mojej pasiece

Podstawowym celem wychowu trutni w mojej pasiece zawsze jest poprawa pogłowia pszczół. Od lat 80-tych czerw trutowy stał się również pułapką na warrozę.
Możliwości produkcyjne pszczół znacząco zależą od doboru matki i trutni. Przez odpowiednią selekcję obu stron eliminujemy z pasieki mniej wydajne pszczoły i wprowadzamy te, które posiadają pożądane cechy genetyczne. Dochodzenie do tego celu możliwe jest kilkoma sposobami. Najszybciej   i najpewniej można to osiągnąć poprzez zakup i wprowadzenie do pasieki matek użytkowych, najczęściej sztucznie unasiennianych. Taki sposób gospodarowania ma jednak wiele wad. Praktycznie corocznie trzeba wymieniać matki w całej pasiece, ponieważ matki sztucznie unasiennianie- w powszechnej opinii pszczelarzy- są źle przyjmowane i często w sezonie wymieniane przez pszczoły. Jest to zatem wysoki koszt gospodarowania. Zaletą tego postępowania jest to, że pszczelarz uniezależnia się od wartości pogłowia pszczół w danej okolicy.

Korzystniejsze jest nabycie,  od sprawdzonego hodowcy, matek reprodukcyjnych, o określonych cechach genetycznych, odpowiadających miejscowym warunkom klimatyczno-pożytkowym. Matki te stanowią materiał hodowlany do wychowu własnych matek produkcyjnych we wszystkich rodzinach. Unasienniane są one w pasiece również przez trutnie z tych rodzin, o pożądanych cechach, które poprawiają jakość pszczół nie tylko w pasiece, ale w całej okolicy.  

Można by z pewnością mówić o dwukrotnym wzroście wydajności miodowej rodzin w mojej pasiece od lat 70-tych, gdyby przyjąć upraszczające założenie, że o tym zadecydowała jedynie wartość pogłowia pszczół, wynikająca z takiej selekcji.

Matki produkcyjne wychowywane są w mojej pasiece od połowy maja, w wybranych rodzinach, w obecności czerwiących matek (co opisałem w „Pasiece” nr 3/2009). Wcześniej, w III dekadzie kwietnia do wszystkich rodzin, obok czerwiu, wstawiam „ramkę warrozy”. Część tej ramki zajmują zwarte komórki trutowe, które matka szybko zaczerwia. Trutnie z nich wygryzą się w połowie maja,   a dojrzałość osiągną przed terminem dojrzałości wychowywanych matek z pierwszej serii, w końcu maja. Rodziny otrzymują następnie drugą i trzecią taką ramkę trutową, które ograniczają skłonność pszczół do budowy trutowej po obrzeżach plastrów pszczelich.

W połowie maja układam na dennicach dolne kraty odgrodowe, które zabezpieczają rodzinę przed ucieczką możliwego roju. Od tego czasu decyduję o terminach lotu trutni w mojej pasiece. Takim kontrolowanym lotem trutni jest  dzień sprzyjający lotom godowym wychowanych matek. Dokładnie przed wylotem matek (z wcześniej utworzonych odkładów) rozchylam w tylnej  części korpusy gniazdowe na szerokość 1cm i wstawiam na kilka minut beleczkę. Wówczas trutnie masowo opuszczają gniazda rodzin. Są one dorodne i o znanym pochodzeniu. Można oczekiwać od nich efektu poprawy pogłowia pszczół w okolicy, jeśli ich ilość będzie 10-15 krotnie większa od trutni obcych. Przestrzegam przy tym zasady wychowu matek tylko w pierwszym pokoleniu. Eliminuje to możliwość wychowu trutni, jak również tworzenia rodzin, o nieznanych cechach genetycznych.

Trutnie są wypuszczane z gniazd w ten sposób jeszcze kilkakrotnie do czasu pojawienia się pożytku letniego (lipowo-spadziowego). Najczęściej jest to III dekada czerwca. Niewielkie ryzyko wystąpienia rójki pozwala wówczas zdjąć dolne kraty odgrodowe.   Przed tym pożytkiem namnożenie Varroa d. jest większe, głównie w komórkach trutowych, dlatego również rozpoczynam ich niszczenie. Ścinam tylko czerw trutowy w „ramkach warrozy” i oczyszczam plastry z niego i roztoczy. Nie obciążam pszczół dodatkowo odciąganiem całych plastrów trutowych. Odbudowują one tylko komórki trutowe, a matka je szybko zaczerwia. Zabieg ten powtarzam kilkakrotnie do ostatniego pożytku nawłociowego.   Dalsze staranne niszczenie warrozy jest konieczne w okresie jesiennym środkami chemicznymi.

5.Inne pożytki z trutni

Ścinany czerw trutowy można spożytkować jako cenny dodatkowy produkt pszczeli. Po wycięciu, w letnich temperaturach i dostępie światła dziennego, stosunkowo szybko utleniania się i ciemnieje.  Dlatego w pasiece przecieram go przez grubsze sito, a następnie płyn ten zlewam do ciemnego naczynia i schładzam w wodzie. Najpóźniej w ciągu paru godzin całość płynu ponownie przecieram przez gęste sito, nalewam do woreczków do lodu i układam w zamrażarce. Tak zamrożone kostki czerwiu mogą być wykorzystane w dowolnym czasie.

Roztarty czerw trutowy można używać do mycia rąk w pasiece. Oczyszcza on doskonale ręce z propolisu i regeneruje zniszczony naskórek. Preparaty oparte na tym produkcie mogą być używane jako biostymulator i jako lek. W literaturze naukowej są doniesienia o stosowaniu roztartego czerwiu trutowego w chorobach skóry. Analiza składu czerwiu wykazała, że zawiera on wolne aminokwasy, wyższe kwasy tłuszczowe, witaminy z grupy B, witaminę E i beta-karoten. Duże doświadczenie   w  stosowaniu tego produktu (od lat 30-tych ub. wieku) mają Ukraińcy.

Stwierdziłem również, że okłady z zamrożonych kostek czerwiu poprawiają stan skóry oraz pomocne są w leczeniu dolegliwości stawów i kręgosłupa. Produkt ten, ze względu na szczególną aktywność biologiczną, może wywoływać reakcję alergiczną.


28.01.2013 Michał Zawilak

Ul dla seniora.

Jan Baczmański e-mail: baczmanski@o2.pl


Kiedy pszczelarska emerytura?

Po wielu latach pszczelarzenia i sędziwego już wieku przychodzi jednak czas na pszczelarską emeryturę. To dopiero wtedy zaczynamy się zastanawiać, co zrobić, aby jeszcze nie rozstawać się z ukochanymi pszczółkami. Z wiekiem odczuwamy też skutki tej ciężkiej pracy. Bóle kręgosłupa i przepukliny – to bardzo częste dolegliwości u starszych pszczelarzy. Lekarze kategorycznie zakazują dźwigania, ale nawet przy jednym ulu nie da się tego uniknąć. Co więc zrobić i jak temu zaradzić? Na szczęście mamy różne typy uli i niektóre można dostosować tak, aby wyeliminować ciężkie prace, pod warunkiem jednak, że pozostawimy sobie te ule na pasieczysku stacjonarnym. Redakcja „Pasieki” również dostrzega ten problem, co zauważyć można w ostatnich numerach naszego czasopisma, gdzie przedstawiane są m.in. też różne rodzaje uli, z których można sobie wybrać jakiś odpowiedni i dostosować go do swoich potrzeb.

Zapewne już w tym jesienno-zimowym okresie wielu pszczelarzy majsterkuje w swych przypasiecznych warsztatach robiąc nowe ramki lub inny sprzęt pszczelarski. Dla takich nie sprawi problemu deostosowanie ula do swoich potrzeb. Jest też wiele firm, które robią ule również na zamówienie, dostosowując je do życzeń pszczelarza. Ponieważ i ja znalazłem się już w tej grupie weteranów, też robię wszystko, aby oddalić tę „pszczelarską emeryturę”. Od dłuższego czasu zastanawiałem się nad tym, co zrobić, aby mimo wszystko nie rozstawać się z pszczołami. Jak dostosować ul, aby przy nim było jak najmniej pracy i dźwigania. Mając trochę narzędzi stolarskich postanowiłem samodzielnie wykonać taki eksperymentalny ul leżak i go przetestować.


Ul dla seniora


Początkowo myślałem, aby przystosować ul warszawski poszerzany, ale uznałem, że ramka w nim zapełniona miodem jest też dość ciężka. Ostatecznie zdecydowałem się wykorzystać do tego celu stare drewniane ule wielkopolskie stojaki (z lat 60.). Gniazda były ocieplone i już odczuły swój wiek, więc wykorzystałem nadstawki pełne wykonane z desek o grubości 3,5 cm zachowane w bardzo dobrym stanie. Posłużyły mi do wykonania korpusu gniazdowego. Pozostałe materiały do wykonania tego ula to odpady budowlane przeznaczone do spalenia, takie jak: palety, stare meble itp. Tak więc oprócz papieru ściernego, wkrętów, gwoździ, siatki ocynkowanej i kleju stolarskiego nie musiałem kupować nowych materiałów. Tak powstał mój udoskonalony leżak na 20 ramek wielkopolskich, z higieniczną wysoką dennicą. Załączone zdjęcia przedstawiają poszczególne fazy wykonywania tego ula pokazując, w jaki sposób łączone były wszystkie elementy.


cdn...

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego